- Dałem ci wygrać. Twoje auto wyciąga za 200 km, a mój ponad 400 - lekko się zaśmiałem - jedźmy na tor ... jeśli mnie dogonisz - powiedziałem wsiadając do auta i ruszyłem z piskiem opon.
Jechałem tak by dziewczyna była blisko. Gdy była znów prosta, a było już widać tor; dodałem gazu i jechałem już ponad 300 km/h. Wjechałem na tor podskakując na pagórku.
Zatrzymałem się koło garaży ( na torze ) i po chwili zjawiła się dziewczyna.
- Nie patrzy się na wygląd auta, a to co ma pod maską. - powiedziałem z uśmiechem gdy oby dwoje wyszliśmy z aut.
< Iv ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz