Gdy wracaliśmy do stajni, ogier na którym siedziałem; przestraszył się czegoś i zaczął galopowac przed siebie. Próbowałem go zatrzymać, ale gdy to uczyniłem, on stanął dęba i spadłem z niego. Koń nie utrzymał równowagi i spadł na moje nogi. Po chwili się podniósł, a obok mnie zatrzymała się Iv:
- Nic Ci się nie stało ? - zapytała kucajac przy mnie.
- Nic poważnego - lekko się uśmiechnąłem i wstałem, ale poczułem ból w kolanie. Oparłem się o spokojnego ogiera dziewczyny i spojrzałem w stronę Strzałki ( bo tak miał na imke ogier, którego dosiadałem.
- Nie zawsze jazda jest taką piękna - powiedziałem spokojnie i opanowany.
Podszedłem do Strzałki i oparłem swą głowę o jego czoło, i glaskalem go po pysku. Szepnąłem kilka słów, jak bym rozmawiał z koniem, po czym wsiadłem na niego.
- Wracajmy ... - powiedziałem i spokojnie wróciliśmy się do stajni.
Było nieco późno (koło 19 ) gdy wróciliśmy do domu. Moja noga była cała, to tylko zwykłe stłuczenie.
< Iv ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz