Pojechaliśmy do stadniny. W 15 minut byliśmy na miejscu. Z łatwością odnaleźliśmy stajennego, a zarazem właściciela stadniny oraz tamtejszych koni. Weszliśmy do stajni, w celu wybrania dla siebie konia.
Moim oczom ukazał się na samym końcu czarny koń, ogier, konkretnie.
-Ja chyba wybieram tego, jest śliczny. Ma takie mądre spojrzenie.-uśmiechnęłam się do siebie.
Fab ??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz