Zaśmiałam się słyszac tą propozycje.
-No co?- zapytał zdezoriętowany moją reakcją.
-Po pierwsze, lubie moje ciuchy. Po drugie nienawidze zakupów, ani strojenia się. Chodze w tym co lubie i w czym mi wygodnie. Po trzecie nie jestem galerianką. Możesz mnie wziąć za chłopczyce, niechluje, czy co tam chcesz. Ja czuje sie tak dobrze.- Zasmiałam sie kładąc pieniadze za swój posiłek. Nie że nie miałam zaufania do chłopaka czy coś. Poprostu czułabym sie zobowiązana, a ja jestem lekko duchem. Wstałam uśmiechając się.
-Nie chce sie nażucać, ale co robimy?
<Ed?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz