- Lubisz żelki? -spytał
- Tak - uśmiechnęłam się.
Razem zajadaliśmy żelki. Logan był na prawdę fajny, aż za bardzo.
Gdy był późny wieczór, kazałam mu iść do domu i się wyspać, a jutro po południu mnie wypuszczają. Na mój rozkaz tak uczynił.
Obudziłam się rano. Lekarz podał mi ciuchy, które przywiozła mi moja przyjaciółka. Ubrałam się w nie i zrobiłam lekki makijaż. Po tym byłam jeszcze na kilku badaniach, które trwały aż do popołudnia. Gdy wyszłam ze szpitala, czekał już Logan. Podszedł do mnie, a ja do niego. Przytuliłam się i to mocno.
- Dziękuje ... jesteś jedyną osobą, która zawsze czuwa przy mnie - powiedziałam, a z oka wypłynęła mała łza. Uśmiechnęła się.
< Logan ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz