Dziewczyna oberwała w plecy... Złapałem ją w ostatniej chwili... Pierwsze co spojrzałem na bandytę któremu policjanci zabrali broń... Wyciągnąłem broń z kieszeni dziewczyny strzeliłem bandycie w brzuch.
-A to za nią frajerze... - szepnąłem... PO czym szybko ją z stamtąd zabrałem... miałem przywalone od policji... Miałem mały problem... Nie wiedziałem co zrobić... Jeżeli pojadę to co z autem Lary... Zresztą nie myślałem długo pierwsze co to Położyłem ją na przednim siedzeniu, i szybko pojechałem na szpital... Zaparkowałem , wyciągnąłem ją z auta i od razu do lekarza... (...) Dziewczyna leżała w pokoju jeszcze nie przytomna... z trzy dni... dzień i noc siedziałem na ławce przy wejściu od jej pokoju... Martwiłem się... Byłem zdenerwowany... chodziłem dookoła... Ale nie odszedłem od tych drzwi na więcej niż pięć kroków. Raz siedziałem.. raz chodziłem... I tak przez trzy dni... Nie spałem.. tylko może drzymłem na godzinę... Po chwili lekarz powiedział że mogę wejść... Wszedłem... obudziła się... usiadłem przy niej na krześle...
-Jak się czujesz? - spytałem troskliwym , i spokojnym tonem...
<Laura?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz