-Hm... No dobra.. ale ja śpię na kanapie - zaśmiałem się. Wziąłem pilota i włączyłem telewizor... Dziewczyna poszła do sypialni... A ja jeszcze oglądałem chwile... po chwili zasnąłem... Rano się obudziłem... gdzieś tak koło 12. I zauważyłem że byłem przykryty. Domyśliłem się kto mnie przykrył. Odkryłem się i wstałem, rozciągając się... Za chwile słyszę głos laury.
-Kawy czy herbaty? - skrzyknęła z kuchni.
-Kawy.
-Sypana, Rozpuszczalna?
-Rozpuszczalna, jak mogę. - Głowa mnie aż tak nie bolała jak wczoraj. Po chwili Laura przyniosła mi kawę.
-Dziękuje - uśmiechnąłem się a ona usiadła obok mnie na kanapie. A ja wziąłem kubek , podmuchałem trochę aby nie była za gorąca i co chwile brałem łyk za łykiem.
<Laura?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz