- No dobrze. - na miejscu było super! Dużo różnych zjeżdżalni wodnych... Od razu zaprowadziłem Nathaly na tzw. Cebulę. Później poszliśmy na sztuczną plaże, do baru i spędziliśmy w parku wodnym dobre kilka godzin. Z powrotem ja prowadziłem Kobrę. Dość dobrze mi się nią jechało, tak prosto. Zajechałem na parking klubu. I przesiadłem się w swoje auto.
- Nathaly, nie zapominaj, że jeszcze na dwa dni mamy tamten dom wynajęty. - uśmiechnąłem się. - Wsiadaj. - posłusznie wsiadła do samochodu i pojechaliśmy do domku. Zaparkowałem pod domem i gdy weszliśmy do środka powiedziałem:
- Czas na prysznic... - uśmiechnąłem się i skierowałem się w stronę łazienki.
< Nathaly? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz