- Zaiwziemy go do szpitala ... - chłopak westchnął i przewrócił oczyma - Ale zrobią mu prywatne badania.
- Po co ? - zapytał
- On może przez nas zginąć - warknęłam do Ed'a. - Może ma coś uszkodzone, co naraża na jego życie. - dodałam spokojniej.
Po kilku godzinach zrobiliśmy tak jak mówiłam.
W szpitalu wykryli u niego mały krwotok wewnętrzny. Wzięli go na intensywną i zajęli się nim. A ja że byłam z policji to dałam mu ochronę dzwoniąc po dwóch policjantów. Gdy oni przyjechLi, my wyszliśmy z budynku.
- Przepraszam Cię za tę złość w tedy, ale czasem tak mam. Jestem już przyzwyczajona do pomagania ludziom ... - powiedziałam i objęłam Ed'a na szyi.
< Ed ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz