W domku wzięłam apteczke i zajęłam się poszkodowanym.
- Nie sądzisz by zawieść go do szpitala - powiedziałam lekko wkurzona jego zachowaniem że nie zrobił tego wcześniej.
- Czemu ? Nic mu nie będzie ... - powiedział.
- Ty chyba nigdy wypadku nie miałeś ... - powiedziałam.
Opatrzyłam mężczyznę. Po chwili był w stanie mówić.
- Dziękuję za ratunek - powiedział siadając.
- Nie ma za co - lekko się uśmiechnęłam. - Jak się nazywasz ? - zapytałam.
- Majk - uśmiechnął się. - A wy ? - spojrzał na Ed'a
- Jestem Nathaly ...
< Ed ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz